Przejdź do głównej zawartości

Jarosław Kaczkoduk – obraz niechybny

Zwróćcie uwagę na tytuł. Mówi wiele, gdy chcemy uchwycić wyraz niechybny, odnoszący się do człowieka, który wkrótce nastąpi. Jarosław Kaczkoduk, o pseudonimie szkolnym „Kaczykuper”, a imieniu agenturalnym „Karzeł”, a przez złośliwych prześmiewców zwany „Karakanem”, nastąpił, czym wywołał ogromne spustoszenie, głównie wśród elit rządzących Polgarem. Rozpoczyna się trwająca kilka miesięcy batalia o zwycięstwo w wyborach. Kaczkoduk to postać z książki satyrycznej „Kaczkoduk przejmuje ster!”. 


Jarosław Kaczkoduk – obraz niechybny
Nieoczekiwanie kogut. Tak, tak... miał koleś pretensję, że nie jest o kogutach, a o kaczkach. 


Ptaszki już z dawna ćwierkały o kaczorku, który usiłował zwojować w przyrodzie więcej, niż to, nad co mógł wyzdrygać się zwykły nielot. Fragment ten oddaje pewną przypadłość naszego zacnego bohatera. 

Nieoczekiwanym problemem stał się Jarosław, również Kaczkoduk. Przeciwnikiem był słabym, bo wystarczyło mu dać pole do manewru, aby sam sobie kłody podłożył i zniechęcił do czynów tych, którzy dotąd stawali za nim murem.

Pułkownik Dubieniecki, as wywiadu i niekwestionowany cichy przywódca, z zamiłowania babiarz, w trakcie seksualnej orgii, zaczyna przypominać sobie o Kaczkoduku. Wyobraźmy sobie, jak straszne musiało panować w nim napięcie, gdy mając obok super kobietę, został nawiedzony przez taką wizję. A oto, co z tego wyszło. 

– Kurwa, wiem! – zakrzyczał. – Karakan? – Nie, kurwa! To Kaczkoduk… Ha, ha, ha! – zaśmiał się. – Nie kto inny jak Jarek Kaczykuper – oznajmił, bo akurat przypomniała mu się postać tego dzieciaka, którego wszyscy wołali po przezwisku „Kaczykuper”.  
Ośmielić się, a biedna Nicole nie rozumiała tego niespodziewanego ataku szału. – Kurwa! Mam! – krzyczał. – Kaczkoduk! No i wreszcie gitara! – Znam tego flaminga – mówił. – Onanista, gitarzysta, chórzysta i behawiorysta – wyliczał.  


Szef służb specjalnych, Śledź, w trakcie akcji porwania kota Ali Baby, opowiadał chłopakom, kim był Jarosław i jaki w dawnych czasach nosił operacyjny przydomek. 


– Kaczka, kiedyś dla nas pracował – wyjawił Śledź, spluwając plwocinę przed domem Jarosława. – A teraz, kurwa, wybił się na niepodległość! – zakrzyknął. – Myśli, że samodzielnie ugra – rozliczał byłego współpracownika. – Operacyjny pseudonim tego gościa, nie uwierzycie koledzy… – mówił na cały głos Śledź. – Dobra, a teraz uważajcie: „Karzeł”. – Pfu! Ponownie splunął i wsiadł do auta. – Pieruński gnom! – wyklinał. – „Karzeł”, dobry tajny orędownik – dodał.  


Postać zupełnie fikcyjna, więc proszę o niełączenie z nikim. W każdym razie warta bliższego poznania, a to umożliwia najnowsza satyra „Kaczkoduk przejmuje ster”, do czego ochoczo zachęcam. Powyższe fragmenty mają jedynie przybliżyć przyszłemu Czytelnikowi obraz bohatera, który za czasów szkolnych był karcony za regularny onanizm. I rzecz jest to poważna, gdyż w katolickich domach wręcz nie tylko nie przystoi, ale uchodzi za grzech. 

Jarosław Kaczkoduk – obraz niechybny
Kaczkoduk przejmuje ster! Przód okładki. 

Jarosław Kaczkoduk – obraz niechybny
Kaczkoduk przejmuje ster! Tył okładki.




Wszelkie podobieństwo, do osób, wydarzeń i postaci, może być czysto przypadkowe, a upatrywanie w książkowych bohaterach, znanych z życia publicznego osób, odbywa się wyłącznie za sprawą działania wyobraźni i na odpowiedzialność Czytelnika.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Filozofia Dubienieckiego zakładała, że społeczeństwo uwierzy we wszystko

Filozofia Dubienieckiego zakładała, że społeczeństwo uwierzy we wszystko, żywiąc się przyszłą nadzieją na to, że kiedyś będzie le­piej. Wiara w zmartwychwstanie, udręczonego i biednego człowieka na Ziemi, zakwaszona mitycznym wyobrażeniem o poprawie losu po śmier­ci, stanowiąca nagrodę za pobożne życie. Nikt nie zadał sobie py­tania: dlaczego głoszący te tezy, nie dążą do ubóstwa w realnym świe­cie? Czyżby nie obawiali się Boga? Może weszli w rodzaj nieznanego nam układu? A może, po prostu wiedzą, o głoszonych przez siebie baj­kach i kłamstwach bez pokrycia? Skoro tak, to zapewne postanowili nie­gdyś pożyć, kosztem bezmózgiej i bezrefleksyjnej masy, którą zmu­szają do biedy, poniżenia i zgody na wyroki wydawane przez system. Ze­ro aborcji, in vitro, prezerwatyw. Kobieta staje się „workiem ciążo­wym”, a mężczyźnie, zgodnie z zasadami, przyznano prawo używania agresji (najlepiej bez zawahania i prosto w twarz). Żaden „pedał” nie może chodzić po ulicach, a wśród księży występują całe mas…

Donatan Tursek tyle nakradł i sprzedał, że zasłużył sobie na ten awans

Donatan Tursek tyle nakradł i sprzedał, że zasłużył sobie na ten awans, uczyniony na koszt mieszkańców Europy. Niewątpliwy sukces, w jego skromnej karierze, która zaowocowała niezwykłą przemianą. Zupełnie niezasłużony, ale gdzie Europa znalazłaby większą hienę, do pełnienia tak zaszczytnej funkcji, gotową do jednoczesnego niszczenia własnego kraju? Tursek, od dawna dostarczał dowody lojalności, służąc imperium mocodawców Dubienieckiego. Zawsze wierny, on i jego rodzina, przez to nigdy nie staną się już więcej biedakami. Zyskali, bo trzymają z systemem. Teraz Czytelnik jasno rozumie, jak wygląda przykład typowego człowieka Dubienieckiego, który w zamian za swe usługi, otrzymuje dobre i należne wynagrodzenie. Staje się, w ten sposób lepszy, a wobec innych, zyskuje poważanie. Ma pieniądze i mogą mu skoczyć! Myślicie, że bylibyście w stanie pójść tym wzorowym przykładem, dając gwarancję wiernej posługi? Niestety, dostępne miejscówki, dawno zostały rozdane. Pozostało wam kosić trawę i mięt…