Przejdź do głównej zawartości

Wkrótce premiera satyry „Kaczkoduk przejmuje ster!”

Kaczkoduk przejmuje ster! to satyra, z rodzaju dzieł o zabarwieniu politycznym, obyczajowym, społecznym, no i przede wszystkim lekko erotycznym. Nie zbraknie w niej zwrotów używanych w życiu codziennym – gdyż nie mówimy ładnie i zgrabnie, ale często gdybyśmy się posłuchali, okazuje się, że niejeden cham z nas wychodzi (zionie od nas dwulicowością). Treść zawiera również odniesienia do systemu, co stanowi o uniwersalizmie pozycji, która nie zamyka się na konkretne zjawisko, ale w czasach „cywilizacyjnego i globalnego przyśpieszenia” opowiada o zaobserwowanych zjawiskach, przedstawiając je ogólnie w świecie.
W książce użyto 130 303 wyrazów, zapisanych za pomocą 808 640 znaków. Czytelnik zmierzy się z 4765 akapitami, tworzących łącznie 16 941 wierszy. W celu wyjaśnienia trudnych wyrazów i zwrotów użytych w tekście wykonano 485 przypisów.
Wewnątrz znalazły się również ilustracje, nawiązujące do treści książki. Nie jest ich dużo, ale uatrakcyjniają odbiór.
Oznacza to, że nie jest to książka na jeden wieczór, ale na kilka dobry posiedzeń. Mierzymy się z ilością 438 stron. Niby nie dużo, ale i nie mało; w sam raz na pokochanie zróżnicowanego świata i jego bohaterów. 


Dane techniczne:
Zadruk środka: czerń-biel
Okładka: miękka
Sposób oprawy: klejona
Okładka: karton 300 g, powlekany folią błyszczącą, zadruk kolorowy
Papier: Stella press 65 g
Liczba stron: 438
Cena 19,90 zł

Książka do sprzedaży trafi w lipcu 2017 roku. Książkę będzie można kupić w wersji drukowanej poprzez serwis allegro.pl.
Książka nie będzie dostępna w księgarniach ani innych punktach sprzedaży. Wyłączną dystrybucją książki zajmuje się Stowarzyszenie SEEiK, właściciel Wydawnictwa UPaP oraz wydawca.
Dokonaliśmy wszelkich starań, aby tekst był czytelny, śmieszył oraz bawił. Jeśli gdzieś znajdzie się błąd, to z góry przepraszamy. Aczkolwiek wiele wyrazów zostało stworzonych, a niektóre używane celowo, mogą komuś przypominać o regułach języka polskiego. Staraliśmy się to wyjaśniać w przypisach oraz stosować cudzysłów. Niemniej przestrzegamy o tym, a na potrzeby sztuki, takie działanie jest wręcz wskazane. Dialogi nawiązują do mowy potocznej, a w niej – każdy z nas wie, że różnie mówimy, co jest zależne od poziomu wykształcenia, miejsca naszego przebywania oraz wrodzonej wyobraźni. Jeśli komuś „gongała” skojarzy się z gongiem, to my mamy na myśli „mówienie przez nos”.
W książce znajdują się również krzykliwe piosenki:


Marsz, marsz za Odrę,
na Wielki Akwizgran.
Tu zasiądziesz na urzędzie,
dobrze tobie będzie.
A jak przyjdzie do rozliczeń,
to spieprzysz do Stanów.
I jak słowo tobie daję:
w dupie miej baranów!

Uatrakcyjniają treść, podkreślają pewne aspekty, stanowiąc podsumowanie. Nam wydają się atrakcyjnym kąskiem. Nie są może iście poetycko doskonałe, ale sztuka wyrazu nie ma być złocona, a dany kanon zależy od trendów oraz od człowieka. I oto kolejny przykład dla zrozumienia naszej tezy:


Maryśka, ach maryśka –
Psikus znów sprawiłaś mi.
Gdy cię chciałem brać tej nocy,
ty zgubiłaś mnie we mgle.
Moja ukochana koka,
mam ekstazy paczki dwie.
Zaraz whisky wleję w szklankę,
przepłukując gardło swe.
Amfa mnie spotyka rankiem,
hasz pobudza w żywot nowy.
Jestem nałogowym fanem,
tych towarów wyskokowych.


Pojęcie „gorszego sortu”, zresztą historyczne i stare jak mowa polska, stało się przedmiotem kilku stron, tłumacząc pochodzenie tej pięknej formy fleksyjnej (odmienianej przepięknie przez przypadki). I do tego też ułożyliśmy piosenkę:


Ki tu diabeł! Ki tu czort!
Precz od drzwi! Tu gorszy sort!
Nie ma mowy o dialogu,
nie nawiąże dyplomacji.
Zero jest tu tolerancji,
dla tej gorszej demokracji.


Brakuje na rynku pozycji, które mogą zaskoczyć. Nie jest doskonała, ale nam wydaje się ujmująca i dobra, gdy w stercie różnych treści, znajdujemy mądre przesłania i sprawy, widziane z ogólniejszej perspektywy, które dotyczą naszego życia na padole. Oczywiście wielu oburzy się, gdyż wierzą że człowiek wyjątkowy rządzi Ziemią, a Bóg zsyła mu pełnię radości. Tak może i jest, ale nie u nas. W tej książce pokazaliśmy świat, w którym masoni uznali Boga za relikt, a kapłani, jak ojciec Tadziu Rydz, za sposób na skrojenie pokaźnej gotówki.  
Pozycja wydawnicza spełnia – w naszej ocenie ten warunek. Oczywiście nie jesteśmy obiektywni mówiąc o sobie, zatem zostanie to wkrótce zweryfikowane przez Czytelnika, który za pomocą wyrażonych opinii odniesie się do tego stwierdzenia.


Trochę historii Kaczkoduka


Książka wyszła po raz pierwszy w 2016 roku w niewielkim nakładzie, wydrukowana przez Wydawnictwo PROFiT. Zebraliśmy opinie dotyczące tego wydania oraz udoskonalając naszą technikę, doprowadziliśmy do kompleksowej przebudowy dzieła. Zmniejszono czcionkę o jeden punkt i dodano ponad 200 stron tekstu, łagodząc wcześniejsze sceny erotyczne – co nie oznacza, że obecnie książka jest ich pozbawiona (wówczas były one mega pornograficzne). Nie uciekliśmy jednak od opisów różnych praktyk seksualnych czy miłości trójki gejów. To pozostało. Dlatego jest to pozycja dla osób pełnoletnich i takich, które nie brzydzą się seksu. Występują w niej opisy scen łóżkowych oraz rozliczne przekleństwa.
Może ktoś pokusić się i zapytać: czemu służą takie sceny?
Odpowiadając: życie nie jest pozbawione dwulicowości wielu osób. Przyglądamy się jak znane autorytety opowiadają publicznie i „świętoszkowato”, a później poznajemy te same osoby, po tym jak na światło dzienne wychodzą „taśmy prawdy”. Dziwimy się i oburzamy, że panuje powszechnie „chuj, dupa i kamieni kupa”. My pokazujemy, jak jest, bez kotary i zbędnego słodzenia.
W kwestii seksu, wiele kobiet sprzedaje własne usługi cielesne i to dzieje się naprawdę, bez złocenia i urywania: tak jest! Nie stanowi to kontekstu oderwanego od codzienności, ale wypełnia ją i zdarza się na co dzień. Więc nie możemy brzydzić się tego, co zdarza się wokół, jeżeli pragniemy poznawać świat i człowieka. Całość przykrywa system, który ukazuje ludziom normy, zasady i wzorce. Stąd oburzamy się na wiele spraw. Jednak życie nie ma nieść ze sobą ograniczeń, ale dostarczać odpowiedzi. Ukryte prawdy i motywy, czasem wzbierają do pewnego poziomu, aż muszą wydobyć się na zewnątrz. Ujście potrzebne jest w każdej sytuacji.  
Książka to fikcja literacka. Z taką tezą należy szczególnie oswoić się, gdyż wszelkie porównania do osób żyjących są i będą nieuprawnione oraz nigdy nie stanowiły celu Wydawnictwa oraz Autora, aby kogokolwiek i jakkolwiek pomówić. Wręcz przeciwnie, chcielibyśmy wychwalać.

Wkrótce premiera satyry „Kaczkoduk przejmuje ster!”



Kilka słów o książce


Dziełko jest ciekawe. Poznajemy masonów, globalnych biznesmenów, arabskich terrorystów, polityków, przywódców religijnych. Znajdujemy się w Brukseli, pałacu prezydenckim, gabinetach polityków oraz premierów. Bierzemy udział w spotkaniu elit oraz uczestniczymy w odprawianym kulcie, którego celem jest wyeliminowanie groźnego wroga politycznego, któremu złe moce usiłują zabić kota. Niestety nie jest to zwykły kot, ale Ali Baba, zwany przez swego pana Alibem.
Służby specjalne działają w terenie i na lotniskach, wbijają do mieszkań i rezydencji. Poznajemy sekretne życie od kuchni i salonowych uciech, przekonując się jak niewiele dzieli politykę od seksu i perwersji. Może to zacni politycy, sługusi korporacji i przeróżnych organizacji, służą interesom sakiewki, pośrednicząc w demoralizacji ludu? Tego nie wiemy. Jednak pewne jest to, że każdy dba o własny interesik.


Tło powieści satyrycznej


            Z kraju wyjeżdża na wysoki, zagraniczny urząd Donatan Tursek, rudawy polityk, zajmujący wysoką pozycję w rządzie. Wraz z nim do Brukseli udaje się Pułkownik Wincenty Maria Dubieniecki, szara eminencja władzy, która czuwa nad interesami kilku wpływowych osób, a do tego wykorzystuje cały aparat państwowy współczesnych krajów.
Po przegranych wyborach prezydenckich, agenci informują Dubienieckiego o porażce Bronka Komóra, co kończy się powrotem do kraju i próbą ratowania sytuacji, wobec nadciągających wyborów parlamentarnych i parcia do władzy partii Jarosława Kaczkoduka.
Dubieniecki mobilizuje wszystkie siły, które spotkały się u Magdalenki i podejmuje ponowną walkę o koryto. Instruuje Ewkę Koparę, przyprowadzając ją do porządku, gdy chciała wybić się na niepodległość, pod jego nieobecność. Wredna spiskowała z biskupami, ale okazało się że nie spełnia ich norm, stąd wybrali inną opcję. W powieści poznajemy, że Ewka zabawia się lubieżnie ze swoją sekretarką, co niepokoi Ryszarda, mistrza nowoczesności w państwie…
Pułkownik jest tak zdesperowany, że przywołuje piekielne moce, aby za pośrednictwem kota doprowadziły do zniszczenia Jarosława Kaczkoduka. No i…
Przedstawiliśmy dość szeroki przekrój, bo wokół tego dzieje się masa akcji i tyle wydarza się, że nie sposób to opisać. Musielibyśmy po prostu udostępnić książkę, publikując strona po stronie.
Całość przepełnia ogrom śmiesznych sytuacji.
Czy to jest dobre? Nam się podobało, dlatego pracowaliśmy nad tym, widząc w uśmiechu powód do radości oraz przyczynek do tłumaczenia rzeczywistości.


Wkrótce premiera satyry „Kaczkoduk przejmuje ster!”



Konkluzja wydawnicza


W zakłamanym i pełnym obłudy świecie, warto poznać mechanizmy związane z genetyką, zakazami handlu ziołem czy tworzeniem mas prostytutek na potrzeby odbiorcy. Czy to jest prawdziwe? Możliwe, że działanie systemu tak, ale do jego przedstawienia potrzebowaliśmy tła, które stanowi już fikcję.
Niestety, ktoś taki jak Jarosław Kaczkoduk, nie istnieje i nie ma żadnego Pułkownika Dubienieckiego, nie działają żadne światowe loże, które prowadzą szeroko zakrojone akcje, związane z rozwojem nauki na potrzeby rozwoju biznesu, którego powszechnie zakazują ludziom. Nikt nie otumania społeczeństw i nie steruje za pośrednictwem portali społecznościowych. To jest niemożliwe, gdyż jesteśmy świadomym społeczeństwem, żyjącym w pełnej świadomości, które nie dałoby siebie zmanipulować.
Życzymy miłej lektury i oczywiście liczymy na zainteresowanie oraz komentarze. Na pewno jest to coś innego, o wiele lepsze od tego, co udało stworzyć się Wydawnictwu PROFiT w roku 2016.
Nad książką pracowaliśmy całe 8 miesięcy i naszym zdaniem warto było. Śmiech to zdrowie, a czytając mieliśmy czasem masę radości. I co najważniejsze, nie nudziło się nam za n-tym razem.


Wkrótce premiera satyry „Kaczkoduk przejmuje ster!”


Fragmenty


„Anatomia ludzka stwarza szerokie pole do manewru w rozko­szy. Nie pozostawia jednak złudzeń. Wprawnemu obserwatorowi ży­cia, łatwiej jest dostrzec podobieństwa, niż heblować w sobie jakieś po­czucie niewinności i krzywdy, zmierzające do zachowania wyłączno­ści na posiadanie cipki. Nie tak o cnotę kobiecą chodzi, co o bezpie­czeństwo i czystość potomstwa. Nikt (nawet uczestnicząc w tym „wy­ścigu szczurów” i cierpiąc na notoryczny brak czasu), nie chciałby cho­wać nieswojego potomstwa (bękarta). Dziecko, nawet pieczołowicie wychowane, zawsze (pełna świadomość) zwróci się w kierunku plem­nika, który dał mu (jej) początek. A my? Cóż… staniemy się głupim „ro­gasiem”, który na ten cel wyłożył kasę”.

Kaczkoduk przejmuje ster!


„– Zorganizujesz zjazd – oznajmiła Kopara. – Pamiętasz spotkanie u Mag­dalenki? – zapytała. – Podobne, może w znaczniejszej oprawie, przy­go­tujesz w Kurtowie.  
– Ale... – jąkał się z odpowiedzią.
– Żadne „ale”, pierdoło! – huknęła Ewka.
– Weź mnie nie tykaj, prukwo! – zagrzmiał.
Śledź wstał i sięgnął po broń.   
– Siadaj – poprosiła grzecznie Kopara. – Lepiej posłuchaj rady.
Zlekceważyła glocka Śledzia, zdradzając szyderczym uśmie­chem porażkę, poniesioną przez namiestnika służb. Nerwy nie wytrzy­mywały, ledwo się broniła przed wybuchem złości.
– Ja mam dwururkę, od amerykańskich Murzynów[1] z Brooklynu – pochwaliła się. Wyciągnęła broń, przeładowując. – Dostałam w trakcie za­gra­nicznej wizytacji – objaśniła w trakcie.
– Kurwa! – wykrzyknął Śledź. – Ty masz guna! Raptem nie wiedział, gdzie podziać się w sytuacji.
– Nie martw się – skomentowała. – Byłam w Ameryce. – A jeśli chcesz wiedzieć, czy ocliłam w drodze powrotnej, to mnie chuj! – krzyk­nęła. – Ważne, że mogę z tego puknąć i to porządnie – dodała”.
Kaczkoduk przejmuje ster!





[1] Murzyn – człowiek rasy czarnej. Nazwa pochodzi od łac. Mauri (Maurowie). 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Filozofia Dubienieckiego zakładała, że społeczeństwo uwierzy we wszystko

Filozofia Dubienieckiego zakładała, że społeczeństwo uwierzy we wszystko, żywiąc się przyszłą nadzieją na to, że kiedyś będzie le­piej. Wiara w zmartwychwstanie, udręczonego i biednego człowieka na Ziemi, zakwaszona mitycznym wyobrażeniem o poprawie losu po śmier­ci, stanowiąca nagrodę za pobożne życie. Nikt nie zadał sobie py­tania: dlaczego głoszący te tezy, nie dążą do ubóstwa w realnym świe­cie? Czyżby nie obawiali się Boga? Może weszli w rodzaj nieznanego nam układu? A może, po prostu wiedzą, o głoszonych przez siebie baj­kach i kłamstwach bez pokrycia? Skoro tak, to zapewne postanowili nie­gdyś pożyć, kosztem bezmózgiej i bezrefleksyjnej masy, którą zmu­szają do biedy, poniżenia i zgody na wyroki wydawane przez system. Ze­ro aborcji, in vitro, prezerwatyw. Kobieta staje się „workiem ciążo­wym”, a mężczyźnie, zgodnie z zasadami, przyznano prawo używania agresji (najlepiej bez zawahania i prosto w twarz). Żaden „pedał” nie może chodzić po ulicach, a wśród księży występują całe mas…

Jarosław Kaczkoduk – obraz niechybny

Zwróćcie uwagę na tytuł. Mówi wiele, gdy chcemy uchwycić wyraz niechybny, odnoszący się do człowieka, który wkrótce nastąpi. Jarosław Kaczkoduk, o pseudonimie szkolnym „Kaczykuper”, a imieniu agenturalnym „Karzeł”, a przez złośliwych prześmiewców zwany „Karakanem”, nastąpił, czym wywołał ogromne spustoszenie, głównie wśród elit rządzących Polgarem. Rozpoczyna się trwająca kilka miesięcy batalia o zwycięstwo w wyborach. Kaczkoduk to postać z książki satyrycznej „Kaczkoduk przejmuje ster!”. 



Ptaszki już z dawna ćwierkały o kaczorku, który usiłował zwojować w przyrodzie więcej, niż to, nad co mógł wyzdrygać się zwykły nielot. Fragment ten oddaje pewną przypadłość naszego zacnego bohatera. 
Nieoczekiwanym problemem stał się Jarosław, również Kaczkoduk. Przeciwnikiem był słabym, bo wystarczyło mu dać pole do manewru, aby sam sobie kłody podłożył i zniechęcił do czynów tych, którzy dotąd stawali za nim murem.
Pułkownik Dubieniecki, as wywiadu i niekwestionowany cichy przywódca, z zamiłowani…