Przejdź do głównej zawartości

Rozdział szósty - Wielka imitacja, czyli spieprzajmy dziady



Miejsce: Dom Pułkownika w Warchołowie.
          Czas: Zbyt szybka przyszłość,
ażeby okazała się być możliwą.

            Po wielu tygodniach rządów pana Kaczkoduka, zmasowały się ataki na dawny obóz władzy. W toku prowadzonych śledztw, wykazano powiązania przestępcze działaczy głównych partii opozycyjnych. Ujawnienie faktów, doprowadziło do powszechnego oburzenia, na tle którego wybuchły niekontrolowane rozruchy społeczne. Najczarniejszy scenariusz, którego nie spodziewał się tak szybko Pułkownik, stał się faktem i zacni przedstawiciele elit, musieli ratować się ucieczką, chroniąc przed wymiarem sprawiedliwości. 
– Panie Pułkowniku! – krzyczał przerażony Chawranek.
– Co jest, kurwa?! – zareagował Dubieniecki, wyrwany ze snu.
– Idą na nas! – darł się dalej.
– Kurwa, co ty pieprzysz?! – zdziwił się Pułkownik. – Kto idzie, gdzie? – zapytał.
– Hołota! – wrzasnął Chawranek.
Pułkownik wstał i pośpiesznie podbiegł do okna, ujrzawszy niepokojącą sytuację. W niedowierzaniu, jego oczom ukazał się widok ogromnej platformy, na której jechał Paweł Kuki, śpiewając:  


„Polgar budzi się,
spierdalajcie szmaty.
Nie ma dla was miejsca tu.
Nie odejdziemy stąd,
dopóki wy będziecie.

Polgar budzi się...”



Fragment książki, Kaczkoduk przejmuje ster!


  Rozdział szósty - Wielka imitacja, czyli spieprzajmy dziady

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Filozofia Dubienieckiego zakładała, że społeczeństwo uwierzy we wszystko

Filozofia Dubienieckiego zakładała, że społeczeństwo uwierzy we wszystko, żywiąc się przyszłą nadzieją na to, że kiedyś będzie le­piej. Wiara w zmartwychwstanie, udręczonego i biednego człowieka na Ziemi, zakwaszona mitycznym wyobrażeniem o poprawie losu po śmier­ci, stanowiąca nagrodę za pobożne życie. Nikt nie zadał sobie py­tania: dlaczego głoszący te tezy, nie dążą do ubóstwa w realnym świe­cie? Czyżby nie obawiali się Boga? Może weszli w rodzaj nieznanego nam układu? A może, po prostu wiedzą, o głoszonych przez siebie baj­kach i kłamstwach bez pokrycia? Skoro tak, to zapewne postanowili nie­gdyś pożyć, kosztem bezmózgiej i bezrefleksyjnej masy, którą zmu­szają do biedy, poniżenia i zgody na wyroki wydawane przez system. Ze­ro aborcji, in vitro, prezerwatyw. Kobieta staje się „workiem ciążo­wym”, a mężczyźnie, zgodnie z zasadami, przyznano prawo używania agresji (najlepiej bez zawahania i prosto w twarz). Żaden „pedał” nie może chodzić po ulicach, a wśród księży występują całe mas…

Jarosław Kaczkoduk – obraz niechybny

Zwróćcie uwagę na tytuł. Mówi wiele, gdy chcemy uchwycić wyraz niechybny, odnoszący się do człowieka, który wkrótce nastąpi. Jarosław Kaczkoduk, o pseudonimie szkolnym „Kaczykuper”, a imieniu agenturalnym „Karzeł”, a przez złośliwych prześmiewców zwany „Karakanem”, nastąpił, czym wywołał ogromne spustoszenie, głównie wśród elit rządzących Polgarem. Rozpoczyna się trwająca kilka miesięcy batalia o zwycięstwo w wyborach. Kaczkoduk to postać z książki satyrycznej „Kaczkoduk przejmuje ster!”. 



Ptaszki już z dawna ćwierkały o kaczorku, który usiłował zwojować w przyrodzie więcej, niż to, nad co mógł wyzdrygać się zwykły nielot. Fragment ten oddaje pewną przypadłość naszego zacnego bohatera. 
Nieoczekiwanym problemem stał się Jarosław, również Kaczkoduk. Przeciwnikiem był słabym, bo wystarczyło mu dać pole do manewru, aby sam sobie kłody podłożył i zniechęcił do czynów tych, którzy dotąd stawali za nim murem.
Pułkownik Dubieniecki, as wywiadu i niekwestionowany cichy przywódca, z zamiłowani…

Wkrótce premiera satyry „Kaczkoduk przejmuje ster!”

Kaczkoduk przejmuje ster! to satyra, z rodzaju dzieł o zabarwieniu politycznym, obyczajowym, społecznym, no i przede wszystkim lekko erotycznym. Nie zbraknie w niej zwrotów używanych w życiu codziennym – gdyż nie mówimy ładnie i zgrabnie, ale często gdybyśmy się posłuchali, okazuje się, że niejeden cham z nas wychodzi (zionie od nas dwulicowością). Treść zawiera również odniesienia do systemu, co stanowi o uniwersalizmie pozycji, która nie zamyka się na konkretne zjawisko, ale w czasach „cywilizacyjnego i globalnego przyśpieszenia” opowiada o zaobserwowanych zjawiskach, przedstawiając je ogólnie w świecie. W książce użyto 130 303 wyrazów, zapisanych za pomocą 808 640 znaków. Czytelnik zmierzy się z 4765 akapitami, tworzących łącznie 16 941 wierszy. W celu wyjaśnienia trudnych wyrazów i zwrotów użytych w tekście wykonano 485 przypisów. Wewnątrz znalazły się również ilustracje, nawiązujące do treści książki. Nie jest ich dużo, ale uatrakcyjniają odbiór. Oznacza to, że nie jest to książk…