Przejdź do głównej zawartości

Rozdział piąty - Ściemnianie i komisja łagodząca na pośladki




Miejsce: Program telewizyjny Tomasz Lisiogon live.
          Czas: Przyszłość, po przegranych wyborach,
o czym świadczy fakt, że prowadzący otrzymał wypowiedzenie.


– Witamy w Tomasz Lisiogon live – wypowiedział przygarbiony mężczyzna, prowadzący program. Wysoki i dość postawny, o złoto-rudawym kolorze włosów. Po zapowiedzi, zasiadł w fotelu, a na widowni rozległy się gromkie brawa.

(Publiczność otrzymuje wyraźne instrukcje podnoszone przez konferansjerki i musi się do nich stosować. Niedaleko podium stoją tabliczki, oparte o ścianę: „Wyć!”, „Brawo!”, „Aplauz!”, „Wstać i bić brawo!”, „Buczeć!”)

Wszedł pierwszy gość.
– Powitajmy panią Ewę Koparę, byłą premier – zwiastował Tomasz Lisiogon.
– Dzień dobry, panie redaktorze, szanowni państwo – przywitała się Kopara.
– Następnym gościem naszej stacji, będzie Olek Kwas – zaanonsował Tomasz Lisiogon. – Były i najlepszy prezydent – dodał.
– Witam państwa serdecznie – elokwentnie przywitał się Olek Kwas. – Panie redaktorze – powiedział. – Rączki całuję pani premier.
– I ostatnia osoba, pan Leszek Meller – poinformował Tomasz Lisio­gon, wyraźnie podekscytowany zebraniem szanownego grona, politycznych komiwojażerów[1].
– Dobry wieczór – przedstawił się Leszek Meller, podejmując widownię zamaszystym ukłonem.

(„Aplauz!” – pokazywała tabliczkę widowni ponętna panna)




[1] Komiwojażer – „przedstawiciel firmy podróżujący w celu zdobywania klientów i przyjmowania zamówień na towar”. Tu: „przedstawiciel klasy politycznej zajmujący się zbieraniem głosów i poprawieniem wyników sondaży wyborczych”. 





Fragment książki, Kaczkoduk przejmuje ster!



Rozdział piąty - Ściemnianie i komisja łagodząca  na pośladki

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Filozofia Dubienieckiego zakładała, że społeczeństwo uwierzy we wszystko

Filozofia Dubienieckiego zakładała, że społeczeństwo uwierzy we wszystko, żywiąc się przyszłą nadzieją na to, że kiedyś będzie le­piej. Wiara w zmartwychwstanie, udręczonego i biednego człowieka na Ziemi, zakwaszona mitycznym wyobrażeniem o poprawie losu po śmier­ci, stanowiąca nagrodę za pobożne życie. Nikt nie zadał sobie py­tania: dlaczego głoszący te tezy, nie dążą do ubóstwa w realnym świe­cie? Czyżby nie obawiali się Boga? Może weszli w rodzaj nieznanego nam układu? A może, po prostu wiedzą, o głoszonych przez siebie baj­kach i kłamstwach bez pokrycia? Skoro tak, to zapewne postanowili nie­gdyś pożyć, kosztem bezmózgiej i bezrefleksyjnej masy, którą zmu­szają do biedy, poniżenia i zgody na wyroki wydawane przez system. Ze­ro aborcji, in vitro, prezerwatyw. Kobieta staje się „workiem ciążo­wym”, a mężczyźnie, zgodnie z zasadami, przyznano prawo używania agresji (najlepiej bez zawahania i prosto w twarz). Żaden „pedał” nie może chodzić po ulicach, a wśród księży występują całe mas…

Jarosław Kaczkoduk – obraz niechybny

Zwróćcie uwagę na tytuł. Mówi wiele, gdy chcemy uchwycić wyraz niechybny, odnoszący się do człowieka, który wkrótce nastąpi. Jarosław Kaczkoduk, o pseudonimie szkolnym „Kaczykuper”, a imieniu agenturalnym „Karzeł”, a przez złośliwych prześmiewców zwany „Karakanem”, nastąpił, czym wywołał ogromne spustoszenie, głównie wśród elit rządzących Polgarem. Rozpoczyna się trwająca kilka miesięcy batalia o zwycięstwo w wyborach. Kaczkoduk to postać z książki satyrycznej „Kaczkoduk przejmuje ster!”. 



Ptaszki już z dawna ćwierkały o kaczorku, który usiłował zwojować w przyrodzie więcej, niż to, nad co mógł wyzdrygać się zwykły nielot. Fragment ten oddaje pewną przypadłość naszego zacnego bohatera. 
Nieoczekiwanym problemem stał się Jarosław, również Kaczkoduk. Przeciwnikiem był słabym, bo wystarczyło mu dać pole do manewru, aby sam sobie kłody podłożył i zniechęcił do czynów tych, którzy dotąd stawali za nim murem.
Pułkownik Dubieniecki, as wywiadu i niekwestionowany cichy przywódca, z zamiłowani…

Donatan Tursek tyle nakradł i sprzedał, że zasłużył sobie na ten awans

Donatan Tursek tyle nakradł i sprzedał, że zasłużył sobie na ten awans, uczyniony na koszt mieszkańców Europy. Niewątpliwy sukces, w jego skromnej karierze, która zaowocowała niezwykłą przemianą. Zupełnie niezasłużony, ale gdzie Europa znalazłaby większą hienę, do pełnienia tak zaszczytnej funkcji, gotową do jednoczesnego niszczenia własnego kraju? Tursek, od dawna dostarczał dowody lojalności, służąc imperium mocodawców Dubienieckiego. Zawsze wierny, on i jego rodzina, przez to nigdy nie staną się już więcej biedakami. Zyskali, bo trzymają z systemem. Teraz Czytelnik jasno rozumie, jak wygląda przykład typowego człowieka Dubienieckiego, który w zamian za swe usługi, otrzymuje dobre i należne wynagrodzenie. Staje się, w ten sposób lepszy, a wobec innych, zyskuje poważanie. Ma pieniądze i mogą mu skoczyć! Myślicie, że bylibyście w stanie pójść tym wzorowym przykładem, dając gwarancję wiernej posługi? Niestety, dostępne miejscówki, dawno zostały rozdane. Pozostało wam kosić trawę i mięt…