Przejdź do głównej zawartości

Posty

„Gówno zawsze idzie przepchać gównem”

Na dworze było piekielnie gorąco, pot samoczynnie ściekał po tyłku. Wszędzie duchota, aż brakło powietrza. W sławetnym parku, trzech mężczyzn zabawiało się przy pomniku, tocząc przeróżne roz­mowy. Zapewne byłoby dobrze, gdyby nie złe miejsce i czas, nieprzy­padkowe okoliczności. Nigdy nie wiadomo, na kogo się w końcu, w tym życiu natrafi. Nochal kazał iść, Kras-Oberwaniec poszedł („Pan karze, sługa musi”, a istnieją kraje „Panów” i to takich ludzkich, bez domieszki zwierzęcego instynktu). Jakaś sensacja była redaktorom potrzebna, na okoliczność tego dnia. Coś pisać trzeba, gdyż lud czytać lubił, przekazywane skrupulatnie newsy. Same nudy zazwyczaj prze­puszczali, ale odbiorcy, i tak nie narzekali zbytnio (tania sensacja i re­welacja oraz sztuczny fejk odpadały, pozostawała rzetelna informacja o dobroczynnych działaniach władzy, zakrapiana nekrologiem i re­klamą). „Gówno zawsze idzie przepchać gównem” (zasada działania publicznej toalety), a swoją drogą, to nikt nie musi tego przełykać…
Najnowsze posty

Los świń i ludzi jest ten sam

Korzysta wielu, a system bogaci się nie na próżno. Pierwotnie seks był za darmo. Każda rzecz i zjawisko, którą człowiek mógł sam z siebie wytworzyć, była za darmo. Działające dość durnie, archaiczne mechanizmy społeczne, wymagały wprowadzenia ograniczeń. Z cza­sem, nawet za wysranie się trzeba było słono zapłacić, a surowce prze­stały należeć do ogółu. Tak stał się system i wieczne zaczęło być jego panowanie. Dzięki temu jest teraz idealnie: szmacą się ludzie, ale to jest na rękę mocodawców Pułkownika. Z jakichś nieznanych Dubie­nieckiemu powodów, jeden z zakonów chce, aby ludzi poniżać, dając im możliwość życia w upadku. Dubieniecki nie zrozumiał tego dążenia i nawet do dziś, nie chce tego pojmować, tylko korzysta. Widać, że ktoś ma do osiągnięcia cel, który stał się obrazem szaleństwa, które jak nielogiczność, zamyka w sobie obraz porządku świata. – Pieprzyć świ­rów! – mawiał na to Pułkownik.

            Tyle o systemie. I tak za dużo. Cieszmy się, że nas zupełnie nie ocenzurowali. K…

Wyjazd był nieunikniony

Wyjazd był nieunikniony. Ciężka droga i myśli, których nie moż­na prześcignąć czynami. Wszystko to czas, a tego coraz mniej. Kacz­koduk mógł realnie wygrać wybory. Pułkownik przewidywał, że sta­nie się tak niebawem. Odebrałby wtedy interesariuszom miliardy do­larów przychodów. To byłoby niewybaczalne, wręcz niefortunne i iro­niczne (niespełnione, jakby sen był jawą, a jawa koszmarem).   Całość powodzenia tych spraw, zależała poniekąd od zdolności ludzi, którzy mieli w Kurtowie, przy okrąglejszym nieco stole, ponow­nie dokonać podziału wpływów. Czasy nadchodziły niepewne, robiło się ciasno i głucho. Tylko cisza przeszkadzała myślom, a koła samo­chodów pohukiwały, niosąc kolumnę w dal, gnając przed siebie. Puł­kownik zatapiał się we wspomnieniach, rozpamiętując rozmowy z Lol­kiem Wartęsą. Zanim doszło do spotkania u Magdalenki, która była do­skonałą organizatorką towarzyską, spotykali się kilkukrotnie, roz­pra­wiając o przyszłości. Wartęsa otrzymywał szerokie apanaże, całko­wite wsparcie…

Satyrycznie i obyczajowo

Zaczynamy od kubka dobrej herbaty, a następnie przechodzimy do koncepcji dnia. Wówczas pojawiają się pomysły na nowe książki. 




Spotykamy kumpla, idziemy na browara, a gdy wracamy do domu. 






Narzeczona leży i odpoczywa. 




I może nie jest to najlepsze wytłumaczenie, czemu się niczego nie napisało, ale zawsze coś :) 

Filozofia Dubienieckiego zakładała, że społeczeństwo uwierzy we wszystko

Filozofia Dubienieckiego zakładała, że społeczeństwo uwierzy we wszystko, żywiąc się przyszłą nadzieją na to, że kiedyś będzie le­piej. Wiara w zmartwychwstanie, udręczonego i biednego człowieka na Ziemi, zakwaszona mitycznym wyobrażeniem o poprawie losu po śmier­ci, stanowiąca nagrodę za pobożne życie. Nikt nie zadał sobie py­tania: dlaczego głoszący te tezy, nie dążą do ubóstwa w realnym świe­cie? Czyżby nie obawiali się Boga? Może weszli w rodzaj nieznanego nam układu? A może, po prostu wiedzą, o głoszonych przez siebie baj­kach i kłamstwach bez pokrycia? Skoro tak, to zapewne postanowili nie­gdyś pożyć, kosztem bezmózgiej i bezrefleksyjnej masy, którą zmu­szają do biedy, poniżenia i zgody na wyroki wydawane przez system. Ze­ro aborcji, in vitro, prezerwatyw. Kobieta staje się „workiem ciążo­wym”, a mężczyźnie, zgodnie z zasadami, przyznano prawo używania agresji (najlepiej bez zawahania i prosto w twarz). Żaden „pedał” nie może chodzić po ulicach, a wśród księży występują całe mas…

Kaczkoduk.pl

Kaczkoduk posiada wreszcie własną domenę. Od dziś cieszyć będzie Państwa poprzez stronę www.kaczkoduk.pl.  Postaraliśmy się ile wlazło, abyście byli z nas zadowoleni.  Na tej stronie prezentujemy fragmenty książki, dyskutujemy, rozmawiamy i śmiejemy się  do łez, do rozpuku i bólu brzucha. Bowiem śmiech to zdrowie i zaradzenie na wszelkie problemy. A co!   Na tej stronie pojawi się też informacja o tym, gdzie można zakupić książkę.  Jak pisaliśmy wcześniej, planujemy wydania. To nie jest łatwe, stąd przygotowaliśmy książkę, a teraz wykonujemy całą oprawę w internecie. Oj, będzie się działo. 


Jarosław Kaczkoduk – obraz niechybny

Zwróćcie uwagę na tytuł. Mówi wiele, gdy chcemy uchwycić wyraz niechybny, odnoszący się do człowieka, który wkrótce nastąpi. Jarosław Kaczkoduk, o pseudonimie szkolnym „Kaczykuper”, a imieniu agenturalnym „Karzeł”, a przez złośliwych prześmiewców zwany „Karakanem”, nastąpił, czym wywołał ogromne spustoszenie, głównie wśród elit rządzących Polgarem. Rozpoczyna się trwająca kilka miesięcy batalia o zwycięstwo w wyborach. Kaczkoduk to postać z książki satyrycznej „Kaczkoduk przejmuje ster!”. 



Ptaszki już z dawna ćwierkały o kaczorku, który usiłował zwojować w przyrodzie więcej, niż to, nad co mógł wyzdrygać się zwykły nielot. Fragment ten oddaje pewną przypadłość naszego zacnego bohatera. 
Nieoczekiwanym problemem stał się Jarosław, również Kaczkoduk. Przeciwnikiem był słabym, bo wystarczyło mu dać pole do manewru, aby sam sobie kłody podłożył i zniechęcił do czynów tych, którzy dotąd stawali za nim murem.
Pułkownik Dubieniecki, as wywiadu i niekwestionowany cichy przywódca, z zamiłowani…