Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyjazd był nieunikniony

Wyjazd był nieunikniony. Ciężka droga i myśli, których nie moż­na prześcignąć czynami. Wszystko to czas, a tego coraz mniej. Kacz­koduk mógł realnie wygrać wybory. Pułkownik przewidywał, że sta­nie się tak niebawem. Odebrałby wtedy interesariuszom miliardy do­larów przychodów. To byłoby niewybaczalne, wręcz niefortunne i iro­niczne (niespełnione, jakby sen był jawą, a jawa koszmarem).   Całość powodzenia tych spraw, zależała poniekąd od zdolności ludzi, którzy mieli w Kurtowie, przy okrąglejszym nieco stole, ponow­nie dokonać podziału wpływów. Czasy nadchodziły niepewne, robiło się ciasno i głucho. Tylko cisza przeszkadzała myślom, a koła samo­chodów pohukiwały, niosąc kolumnę w dal, gnając przed siebie. Puł­kownik zatapiał się we wspomnieniach, rozpamiętując rozmowy z Lol­kiem Wartęsą. Zanim doszło do spotkania u Magdalenki, która była do­skonałą organizatorką towarzyską, spotykali się kilkukrotnie, roz­pra­wiając o przyszłości. Wartęsa otrzymywał szerokie apanaże, całko­wite wsparcie…
Najnowsze posty

Satyrycznie i obyczajowo

Zaczynamy od kubka dobrej herbaty, a następnie przechodzimy do koncepcji dnia. Wówczas pojawiają się pomysły na nowe książki. 




Spotykamy kumpla, idziemy na browara, a gdy wracamy do domu. 






Narzeczona leży i odpoczywa. 




I może nie jest to najlepsze wytłumaczenie, czemu się niczego nie napisało, ale zawsze coś :) 

Filozofia Dubienieckiego zakładała, że społeczeństwo uwierzy we wszystko

Filozofia Dubienieckiego zakładała, że społeczeństwo uwierzy we wszystko, żywiąc się przyszłą nadzieją na to, że kiedyś będzie le­piej. Wiara w zmartwychwstanie, udręczonego i biednego człowieka na Ziemi, zakwaszona mitycznym wyobrażeniem o poprawie losu po śmier­ci, stanowiąca nagrodę za pobożne życie. Nikt nie zadał sobie py­tania: dlaczego głoszący te tezy, nie dążą do ubóstwa w realnym świe­cie? Czyżby nie obawiali się Boga? Może weszli w rodzaj nieznanego nam układu? A może, po prostu wiedzą, o głoszonych przez siebie baj­kach i kłamstwach bez pokrycia? Skoro tak, to zapewne postanowili nie­gdyś pożyć, kosztem bezmózgiej i bezrefleksyjnej masy, którą zmu­szają do biedy, poniżenia i zgody na wyroki wydawane przez system. Ze­ro aborcji, in vitro, prezerwatyw. Kobieta staje się „workiem ciążo­wym”, a mężczyźnie, zgodnie z zasadami, przyznano prawo używania agresji (najlepiej bez zawahania i prosto w twarz). Żaden „pedał” nie może chodzić po ulicach, a wśród księży występują całe mas…

Kaczkoduk.pl

Kaczkoduk posiada wreszcie własną domenę. Od dziś cieszyć będzie Państwa poprzez stronę www.kaczkoduk.pl.  Postaraliśmy się ile wlazło, abyście byli z nas zadowoleni.  Na tej stronie prezentujemy fragmenty książki, dyskutujemy, rozmawiamy i śmiejemy się  do łez, do rozpuku i bólu brzucha. Bowiem śmiech to zdrowie i zaradzenie na wszelkie problemy. A co!   Na tej stronie pojawi się też informacja o tym, gdzie można zakupić książkę.  Jak pisaliśmy wcześniej, planujemy wydania. To nie jest łatwe, stąd przygotowaliśmy książkę, a teraz wykonujemy całą oprawę w internecie. Oj, będzie się działo. 


Jarosław Kaczkoduk – obraz niechybny

Zwróćcie uwagę na tytuł. Mówi wiele, gdy chcemy uchwycić wyraz niechybny, odnoszący się do człowieka, który wkrótce nastąpi. Jarosław Kaczkoduk, o pseudonimie szkolnym „Kaczykuper”, a imieniu agenturalnym „Karzeł”, a przez złośliwych prześmiewców zwany „Karakanem”, nastąpił, czym wywołał ogromne spustoszenie, głównie wśród elit rządzących Polgarem. Rozpoczyna się trwająca kilka miesięcy batalia o zwycięstwo w wyborach. Kaczkoduk to postać z książki satyrycznej „Kaczkoduk przejmuje ster!”. 



Ptaszki już z dawna ćwierkały o kaczorku, który usiłował zwojować w przyrodzie więcej, niż to, nad co mógł wyzdrygać się zwykły nielot. Fragment ten oddaje pewną przypadłość naszego zacnego bohatera. 
Nieoczekiwanym problemem stał się Jarosław, również Kaczkoduk. Przeciwnikiem był słabym, bo wystarczyło mu dać pole do manewru, aby sam sobie kłody podłożył i zniechęcił do czynów tych, którzy dotąd stawali za nim murem.
Pułkownik Dubieniecki, as wywiadu i niekwestionowany cichy przywódca, z zamiłowani…

Wkrótce premiera satyry „Kaczkoduk przejmuje ster!”

Kaczkoduk przejmuje ster! to satyra, z rodzaju dzieł o zabarwieniu politycznym, obyczajowym, społecznym, no i przede wszystkim lekko erotycznym. Nie zbraknie w niej zwrotów używanych w życiu codziennym – gdyż nie mówimy ładnie i zgrabnie, ale często gdybyśmy się posłuchali, okazuje się, że niejeden cham z nas wychodzi (zionie od nas dwulicowością). Treść zawiera również odniesienia do systemu, co stanowi o uniwersalizmie pozycji, która nie zamyka się na konkretne zjawisko, ale w czasach „cywilizacyjnego i globalnego przyśpieszenia” opowiada o zaobserwowanych zjawiskach, przedstawiając je ogólnie w świecie. W książce użyto 130 303 wyrazów, zapisanych za pomocą 808 640 znaków. Czytelnik zmierzy się z 4765 akapitami, tworzących łącznie 16 941 wierszy. W celu wyjaśnienia trudnych wyrazów i zwrotów użytych w tekście wykonano 485 przypisów. Wewnątrz znalazły się również ilustracje, nawiązujące do treści książki. Nie jest ich dużo, ale uatrakcyjniają odbiór. Oznacza to, że nie jest to książk…

Rozdział czwarty - Wielka stypa i ból dupy

Miejsce: Pałac Prezydencki w Warchołowie.           Czas: Bliżej nieokreślona przyszłość, po wygranych wyborach, o czym świadczy fakt, że tytułując prezesa, należało używać formy pan.

W pałacu prezydenckim odbywała się ważna uroczystość. Przybył nie kto inny, jak sam pan Jarosław Kaczkoduk z kotem Ali Babą, który cudem odnalazł się bezpieczny i nieszturchnięty. Po udanej ucieczce, odnalazł jednego z działaczy partii niższego szczebla, a ten, rozpoznając w nim życiowego partnera prezesa, lojalnie dostarczył stworzenie do Warchołowa. Kociego przybłędy, prezes nie zamierzał wyrzucić za drzwi, więc zachował dwa żywe stworzenia, którymi opiekował się w powszechnym szczęściu. Przybył też Paweł Kuki, nadworny śpiewak i włóczykij oraz Zbigniew Stonga, łach cmentarny i bakałarz[1]. Podjął ich osobiście Antoni Dudek, zacny prezydent, którego złośliwi raczyli określać mianem „długopis”. Polgar w swej historii, nie miał tak zacnego prezydenta, który w krzewieniu demokracji, poniósł niezmierzoną iloś…